
Zdjęcia są wspaniałej jakości, zdaję sobie sprawę. Jednak mimo wszystko, uważam, że widać różnicę. Włosy urosły przez ten miesiąc, są bardziej błyszczące, mięsiste, zdrowsze - a przede wszystkim - WYPADA ICH MNIEJ. Co mnie niesamowicie cieszy, bo myślałam, że ten problem nigdy nie minie. Nie wiem, czemu ograniczyły swoje ucieczki. Albo przez właśnie dbanie o nie, a po prostu potrzebowały czasu albo dzięki olejowaniu albo po prostu minęła zima i one wraz z przyrodą odżyły. Kolejną możliwością jest już dłuższy odwyk od farbowania, który zaczęły zauważać. Co do odwyku, jest on ciężki, gdyż kolor na dole strasznie mi się nie podoba, przez jasny blond, który pokryłam brązem, przebija nieładny odcień zgniłej zieleni ( POZDRAWIAM JACKA, KTÓRY NIE DA MI O TYM ZAPOMNIEĆ ). Jakiś czas po farbowaniu wyprał się on już trochę, ale ja momentami nadal to widzę, szczególnie w sztucznym świetle. Wiem, że najlepszym wyjściem byłoby po prostu kolejne farbowanie, ale od trzech miesięcy nie widziały farby i nie chcę tego czasu zmarnować i znowu je 'truć'...
Kolejny problem, to okropnie zniszczone końcówki, co na nie patrzę, to widzę jak się dwoją, troją, łamią, wariują i nie powiem, mało mnie to cieszy, tym bardziej, że o nie teraz dbam i płakać się chce, widząc, że no to co się narobiło wcześniej, nie jest już do naprawienia.
Wiem, że jedyne wyjście, to podcięcie, ale wiem też, że z 5 cm musiałabym podciąć, a jak widzę, jak tak ładnie rosną i są coraz dłuższe i dłuższe, to moja próżność mnie przed tym powstrzymuje i radzi unikać fryzjerów. Miesiąc temu i tak domową metodą 'na kucyk' obcięłam z 1 cm i to już bolało, ale i tak 1 cm to tylko, że tak powiem, igła w stogu siana.
Robiąc te zdjęcia i patrząc na włosy, ucieszyłam się, że widać poprawę, a w sumie, w tym wpisie, same negatywne strony, no ale cóż.
Co do pielęgnacji - nic nadzwyczajnego:
- mycie włosów metodą OMO, Facelle + raz w tygodniu Joanna Naturia Miód z Cytryną
- odżywka d/s Garnier Ultra Doux Awokado i masło kartite, do którego parę razy dodałam trochę oleju kokosowego
- odżywka b/s Joanna, Z apteczki babuni, Balsam do włosów z miodem i proteinami mlecznymi ( męczę go do zużycia, wątpię, że ponownie kupię )
- końcówki olej kokosowy lub jedwab Biosilku, który jak się później okazało jest niedobry dla włosów, no cóż....
- maska Alterra, Granat i Aloes ( już wykończona )
- dodatkowo olejowanie na noc, co około 2 mycie ; 1 x laminowanie żelatyną; unikanie suszarki ( użyta z 3 razy w miesiącu ) ; brak jakichkolwiek środków do stylizacji
- zabrakło konsekwentnego wiązania włosów na noc => chodzenie spać z mokrymi włosami
No i to by było na tyle z włosowych przebojów.